|

















|
|
Wstęp
Po dwudziestu latach wędrówek ze
strzelbą, po wielu nocnych czatach i wielogodzinnych oczekiwaniach na
spotkanie łowieckiej przygody, mógłbym naszkicować obraz owych jarów,
drzew, gąszczy, postaci zwierząt łownych, psów myśliwskich i kolegów, z
którymi przeżyłem cudne chwile. Iluż to miłych towarzyszy, ilu
znakomitych myśliwych na zawsze zaległo w mej pamięci. Wszystko powraca
żywym obrazem, gdy spojrzę na swoje trofea łowieckie, które mam w
wielkiej estymie. Miłość do łowiectwa, wyrzeczenie się innych
przyjemności, ciepłego łóżka, to trud ponad siły. Błądzenie po lesie,
narażanie na kąsanie mrozu albo komarów, cierpliwość to „coś” trudnego
do zdefiniowania i niezrozumiałego dla osób, którym obce są podobne
wrażenia. Nic nie zastąpi dźwięków nocnego lasu, orgii budzącej się rano
przyrody, emocji związanych z widokiem zwierzyny żyjącej w stanie wolnym
. Jej przechytrzenie upodobania nas do postaci wielkich łowców znanych
tylko z literatury.

Miarą owej miłości jest poszanowanie zdobytych trofeów łowieckich. Każdy
oręż dzika, parostki rogaczy, czy wieniec byka przypominają o przeżytej
przygodzie i wzmacniają chęć zaznania następnej. Jestem dumny, że było
mi dane wstąpić w szeregi „rycerzy św. Huberta”.
Truizmem jest przypominanie że łowiectwo wniosło znaczący wkład w rozwój
literatury, malarstwa, rzeźby, architektury, że było i jest czynnikiem
kulturotwórczym. Wszyscy od wieków zajmowali się też łowiectwem.
Polowali monarchowie, rody książęce i możnowładcy, drobna szlachta oraz
ludzie pochodzący z gminu. Łowy miały dla każdej grupy społecznej inny
wymiar. Dziś pozostały zabytki świadczące o tym, że uprawianie łowiectwa
było dla ówczesnych ważne, że stanowiło wielkie wydarzenie w ich życiu.
Pozostały obrazy, utwory literackie, rzeźby a nawet całe budowle -
pałace i pałacyki łowieckie. Ściany wielkopańskich posiadłości ozdabiane
były łowieckimi trofeami. Ubolewam nad tym, że wiele z tych pamiątek
uległo zniszczeniu. Burzliwe losy historii części świata, w której
obecnie żyjemy, wydatnie się do tego przyczyniły. Wojny, przemiany
ustrojów społecznych, przesuwanie granic i związane z tym zmiany
państwowości powodowały, że współcześni „Hunowie” niszczyli wszystko
tak, jakby życie i świat na nowo powstawały.
Nie można zacierać i zafałszowywać historii. Szczególnie w przypadku,
kiedy rzecz tyczy tak niewinnej sfery, jaką jest łowiectwo.
Zostawmy więc potomnym te nieliczne zabytki i twórzmy nowe, będąc przez
to uczestnikami HISTORII. Celowo napisałem ten wyraz dużymi
literami, aby uzmysłowić jak ważne jest to zadanie. Ktoś powiedział, że
„naród bez historii przestaje istnieć”. Parafrazując tę wypowiedź
stwierdzę, że „łowiectwo bez historii staje się kłusownictwem”.
Powodowany chęcią zachowania pamiątek łowieckich, (bez względu na
aspekty dotyczące stosunków polsko-niemieckich na przestrzeni wieków),
znajdujących się na terenie Koła Łowieckiego „Knieja” w Starym
Dzierzgoniu, pragnę w tej publikacji przedstawić historie kamiennych
obelisków Cesarza Niemiec i Króla Prus Wilhelma II, żywiąc nadzieję, że
w ten sposób moja osoba i działania Zarządu K.Ł. „Knieja” przyczynią się
do zachowania oraz kontynuowania historii łowieckiej terenów, na których
obecnie możemy uprawiać swoje hobby. Mam też nadzieję, że to opracowanie
będzie pamiątką i źródłem wiedzy dla przyszłych adeptów sztuki
łowieckiej, którzy będą z niej czerpali wartości większe niż "smak
kawałka mięsa na widelcu".
Andrzej Czapliński
e-mail:
grubus@o2.pl
Prawdziwym Myśliwym
poświęcam
„Myśliwy na łowach nie zadowala się zwykłym mordem, wystarczającym dla
kłusownika. Tylko trudny strzał jest pięknym strzałem, tylko karkołomna
pogoń warta trudu. Dla myśliwego knieja, pole lub moczary są światem
całym.
Nie dlatego bynajmniej, żeby pragnął łupów i oczekiwał chwili, w której
na widelcu ujrzy nie tylko ubitego, ale i upieczonego zwierza. Lecz
dlatego, że ocenia wybornie czary dzikiej natury, że napawa się pięknem,
jakie umie dojrzeć na każdym kroku, w każdej porze roku, w dzień i w
nocy” |