Zakończenie - Kamienie Wilhelma - Andrzej Czapliński

Strona główna
Wstęp
Prakwice
Gospodarka leśna
Cesarskie łowy
Zakończenie
Posłowie
Wilhelm II
Ród von Dohna
Dobra rodowe
Historia rodu
Od autora
Bibliografia
Fotografie kamieni
Mapa
Namiary GPS
Inne kamienie

Zakończenie

Historia kołem się toczy. Dzisiaj tylko trzynaście kamieni przypomina, że przed nami ktoś czyhał tutaj na zwierza. Tylko las, niemy świadek wszystkich zdarzeń, trwa na swoim miejscu i tylko rogacze, które obecnie udaje się nam, współczesnym myśliwym pozyskać, przypominają o ciągłości dziejów.

Skończyła się era Prus Wschodnich, era wielkich rodów. Nie ma cesarzy, królów, książąt, ale nadal są myśliwi.

Zakończenie II Wojny Światowej spowodowało przetasowania na mapach i zmianę państwowości tych terenów. Zmieniła się też „struktura” i przekrój społeczny myśliwych. Dzisiaj polują obok siebie właściwie wszyscy: robotnicy i inżynierowie, rolnicy i lekarze. Niewiele pozostało z tamtych czasów. Ale łowy są wciąż takie same. Nadal cieszy strzelenie byka o pięknym wieńcu, czy rogacza z mocnymi, „kapitalnymi” parostkami. Ciągłość łowów trwa niezmiennie...

Leśnictwem „Królewskim” zawiadują teraz myśliwi z Koła Łowieckiego " Knieja " w Starym Dzierzgoniu. Założone ono zostało już w 1954 roku. Funkcję strażnika łowieckiego i łowczego gminnego zaczął wtedy pełnić Franciszek Szymborski, osadnik wojskowy, powołany na stanowisko przez ówczesnego starostę powiatu morąskiego. Historię Koła Łowieckiego „Knieja” opisałem w monografii wydanej z okazji 45-lecia jego powstania (1999 rok).

Myślistwo ujęte w karby regulaminów, kierowane przez Polski Związek Łowiecki pozwala chronić przed wyniszczeniem łowiska i stanu zwierzyny. Lasy państwowe racjonalnie gospodarują swymi dobrami. W 1904 roku do leśnictwa królewskiego należało 1056 ha lasów, dzisiaj jest ich 1400. Myśliwi pozyskują (na pewno w mniejszych ilościach niż czynił to Wilhelm II) piękne poroża rogaczy. Kol. Marian Maślanka strzelił dwa rogacze, właśnie na tych terenach gdzie przed stu laty na łowy wyruszał cesarz Wilhelm. I ja miałem satysfakcję pozyskać pięknego rogacza (ósmaka), właśnie w okolicach Prakwic. Dorodnymi porożami mogą poszczycić się inni koledzy: Roman Kulpa, Przemysław Kulpa, Antoni Downarowicz, Franciszek Wachnik, Benedykt Łepek i inni.

Spreparowane poroża stanowią ozdobę mieszkań wielu myśliwych. Nie żyjemy wprawdzie w pałacach i dworach, ale wielu z nas posiada chociaż myśliwski pokój. W pamięci ludzkiej pozostały stare nazwy po folwarkach, miejscowościach, których już fizycznie nie ma. Jednak do dnia dzisiejszego tak nazywamy tereny-rewiry łowisk. Adamowo, Królikowo, Glanda, Nojmil - to nazwy, których rodowód sięga czasów von Dohnów. Domek myśliwski „Kniejówka” został zbudowany na fundamentach starego młyna, który kiedyś jako Nowy Młyn (Neumühl) był folwarkiem prakwickim. Tworzymy nową historię, pamiętając o starej.

Powoli w Kole Łowieckim „Knieja” zaczynają powstawać myśliwskie rody. Pasja łowiecka przechodzi z ojca na syna. Już teraz polują obok siebie: Roman i Przemysław Kulpa, Jan i Piotr Juchno, Benedykt i Grzegorz Łepek, Marian i Marcin Maślanka, Tadeusz, Jacek i Grzegorz Paluch, czy Stanisław i Andrzej Nędzi. Osobiście w tej materii mam drobnego pecha. Stwórca obdarzył mnie wprawdzie wspaniałą ... ale córką. Nawet ona zna wiele zwyczajów łowieckich i pomaga mi obielać strzeloną zwierzynę. Kto wie-może kiedyś stanę na stanowisku obok wnuka.

Każda epoka, każde stulecie rządzi się innymi prawami. Umiłowanie i kultywowanie tradycji łowieckich niech trwa wiecznie. Nie niszczmy zabytków, choćby były obce naszej nacji. Pamiętajmy, że to wszystko jest historią. Szanujmy ją i twórzmy nową.

Powodowany chęcią ocalenia od zniszczenia i zapomnienia okazałych pomników przeszłości, postanowiłem przybliżyć historię nieco tajemniczych „Kamieni Wilhelma”, aby zachować je dla potomności. A może zaczniemy upamiętniać nasze sukcesy łowieckie w podobny sposób?

Wstecz | Strona główna | Dalej

Ostatnia aktualizacja tej witryny: 11 marca 2008

Autor tekstu Andrzej Czapliński. Wykonanie strony Adam Jurczak